Strona Siedleckiej Grupy Literackiej Witraż

Wakacyjna Akademia Talentów

Magdalena Kindziuk

***

Rozpaczliwie próbowałam chwycić twoją dłoń
Łapałam się kurczowo Twej reki
Choić nigdy nie była moja
Zawdzięczam Ci
Przygnebienie
Nieufność
Strach
Podtrzymywałes mnie klamliwie na duchu
Burząc świat niewinności
Przychodziłeś budzić zwodnicze nadzieje
Dotyk odcisnął się na ciele
Moim
Jej
Innych

28 lipca 2009

***

Drżałam pod dotykiem Twych palców
Subtelnych niczym winogrona
Musnąłeś moje piersi
By nabrzmiały jak brzoskwinie
Patrzyłeś głęboko
W moje borówkowe oczy
Wyciskając sok z banana
Rozkoszowaliśmy się owocami lata
W blasku gorącego słońca
Między czerwonymi i czarnymi
Dzikimi porzeczkami
Zrywając ukradkiem jabłka
Z drzewa poznania

28-29 lipca, północ

Dominik Laskowski

***

Podajesz dłoń…
która nie pozwala upaść
delikatnie podtrzymujesz
kruche zaufanie
składając subtelna obietnicę
niezachwianej pewności

Palcami obejmujesz
swoja własną przyszłość
niespełnione ambicje…
zawiedzione nadzieje…
kosztem wolności
własnych dzieci
tworzysz z nich
prywatny
teatr lalek

***

Podaj mi swoją dłoń
Nie bój się…zaufaj
Otoczę ją delikatna subtelnością
pełną spokojnego ciepła
które ukoi
trudy codzienności
przeplatane zwątpeniem niepewności
I doda sił
do walki z wlasną bezsilnością

Adam Końca

***

Wieczór
Deszcz szumi za oknem
Cisza przylepiona do skóry
Wtapia sie w każdy oddech
Smutek płaczącego nieba

Patrzę na ciebie
Przybity do krzyża
Przenikasz moje sumienie
Zamglone oczy

Wszystko gotowe
Serce ciężkie od grzechów
Ciało dziurawe od gwoździ

Prochem jestem
Kroplą
W morzu czasu
Głodny i spragniony
Światłości dnia
Spokoju nocy
Rozgwieżdżonej
W moim pokoju…

***

Witar kołysze
Łany zbóż
Zroszony deszczem
Całuje
Polne kwiaty
Nagie ramiona
I wilgotne usta
Zanurzone
W kwitnącym morzu

W szaleńczym tańcu
Spycha na boki
Robaczywe myśli
Porzucone słowa
Zastygłe na niebie
Omdlałe obłoki
Pobladłe gwiazdy
W nocnym chłodzie

Odurzony radością
Jeszcze raz
Zachwyca
Nic się nie liczy
Nieważne wspomnienia
Rozkwita światło
W miłosnych spojrzeniach
Do głębi serca
Wlewa
Strumień życia…

***

To sen
Cień uspionego życia
Czarna zasłona
Opuchniętych oczu
Przez chwilę żyje
Rozbłyska w mroku
W ciemnościach
Prosi
O litość i pamięć

To żal
Łzy
Wypłakanych nocy
Cicha modlitwa
W środku
Łagodnego nieba

To tylko ja
Zanurzony w błękicie
Morzu
Nieskończoej wolności…

***

Nieznane twarze
Zatopione w talerzach
Sącza żurek
Rozszarpują kotlety
Na drobne kawalki
Kęs za kęsem
Przeżuwają bezmyślnie
Godziny życia

Wieczorem
Cierpią na sedesach
Trzymając się za brzuchy
Prosząc Boga
O zdrowy żołądek

***

Nie wiem
Gdzie jesteś
Wszystko zapomnę
Bezduszny wiatr
Rozwieje wspomnienia
Po nagich wzgórzach
Gwieździstym niebie
W płomieniach słońca
Słowa cierpienia

Klęcząc wypije
Rosę
Z dłoni i liści
Przmknie przez trawy
Czule zaspiewa
W ogrodzie marzeń
Zastygnie
Na twoich ustach
Słodki owoc
Martwego drzewa…

***

Nad nami
Niebo
Szklane dachy
Zanurzone
W sennych obłokach
Kwitnące latarnie
Splecionych kolorów
Dookoła zielone pola
Traw
Nasączone nadzieją
I żarem
LAetniego poranka

Wiatr
Zdmuchuje
Płomień ogniska
Rozsypuje
Zapomniane pytania
Rozwiewa
Porzucone słowa
Smugi dymu
Wypalonych wspomnień…

***

Mamo
Jesteś ze mną
Twoje imię
Szepcze wiatr
Słońce ogrzewa
Spracowane dłonie
Otwiera niebo
Na radosny powrót
Marnotrawnego syna

Obiecaj
Że kiedy złączysz się
Z rajskim błękitem
Spojrzysz na mnie
Z obłoków…

Krzysztof Tomaszewski

przyjąć

z dłoni mojej
tak wiele wziąc można
zawsze otwarta
nigdy zaciśnieta w pięść

z dłoni mojej
chleb
ciepło
ucieczkę w czas bólu
nigdy jad
kłamstwo
i siłę, zbyt silna, by krzyczeć

z dłoni, która pamięta dłoń matki
i ojca
która dobre dotyki
przemienia w szczęścia
z dłoni
która nie wie co śmierć
krew
groza smutku

z dłoni mojej
tylko życia nowego
nikt już nie otrzyma

wersja pdf

Reklamy

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: