Strona Siedleckiej Grupy Literackiej Witraż

Sylwia Potiopa

sp

„***”

Dzisiaj nie ma snu
są tylko złudzenia
zranione serce
i czerwone białka
jak światła sygnalizacji drogowej

nie mogę spać
a białego snu się boję
więc nadsłuchuję

(mój słuch się wyostrza
niczym w filmach science-fiction)

-jakaś kobieta obcasami
stuka po bruku za oknem

ja:
skulona
bezsenna
ćma
która straciła orientację

„***”

dystyngowana dłoń jego
i krzyczące ścięgno
to jedynie obwód zamknięty
napędzany przez machinę
dzikim instynktem

szaty królewskie niczym hemoglobina –
– czerwona stróżka ściekająca
po nierównym podłożu
wprost do ust kobiecych

wszak królowa czeka

„***”

całe życie improwizuję
niczym statek bez portu –
-w nikim oparcia i brak celu

tłumy bledną
wszystko można podporządkować
i ulepić uśmiechy z plasteliny

ideę wolności do ostatka
stłamsił wyhodowany bluszcz
szczelnie zawinąwszy się wokół
jeszcze ciepłej szyi

„***”

czytałam że nawet stopy
mogą być zmęczone wędrówką
niby do Ziemi Obiecanej
której nigdy nie było –
słodka obłuda przyrzeczeń

ale człowiek wierzył
mimo wyraźnych kpin wiatru:
-Twój Bóg cię oszukał

***

gwiazdy nie zważają na mój smutek
wciąż tak samo świecą
nieustannie jak wtedy
coś rzęsami pieścił gorący policzek

księżyc nie jest lepszy
ten otwarcie w twarz mi drwi
wkradłszy się przez okiennice

a ja wiem
że rozczarowana będzie noc
nie okrywszy swoim kocem
dwojga kochanków

***

czasu nie masz wiele –
cierpliwość nie jest moją cnotą
a czekanie szalenie mnie nuży

jestem jak skoczek szachowy:
szeroki mam zasięg
i gram czasem jak pozytywka
w dawno zapomnianym już języku

pamiętaj jednak mój drogi:
nie od razu szach
nie od razu mat

***

nie jestem Hiobem
i nie potrafię przebaczać,
a urazę długo w sobie chowam

moja miłość zazdrosna,
niekiedy pełna gniewu…
unosi się pychą – dumny paw,
nie przestanie stroszyć swych piór

nędza moja sroga,
a ja ośmielam się prosić…
nad mą długą żałością
ulituj się – Tyś, jeśli istniejesz

Reklamy

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: