Strona Siedleckiej Grupy Literackiej Witraż

Krzysztof Kożuchowski

kk

***

mistycznym obłokiem
ogarniasz mnie
i słowem
które mistycznym się staje

w mistycznym otoczeniu
wszystko
staje się
mistyczne
bym w mistycznym trwał
znaczeniu

te chwile
m i s t y c z n e
nie są dla mnie
dobre

nie są
mi – styczne
ale
osobne


***

jestem…

niczym drzewo
samotnie stojące
na uboczu
wszystkiego

jestem…

niczym strumień
– orzeźwiam słowem
wszystko
co mnie otacza

jestem…

niczym wiatr
przebiegając
„to tu, to tam”

mgłą poranną
jestem…

znikam

***

nietypowe
niespodziewane
rozmowy
pierwsze

bez wstydu

roześmiane twarze

dotyk twych dłoni
pierwszy

nasze spotkanie
też
pierwsze
takie
pamiętam

takie
wspominam

***

spojrzałaś na mnie
nie pierwszy raz

uśmiechnęłaś się
tak
jak za pierwszym razem

i dlatego przeżyłem
ten ból
to cierpienie

nie po raz pierwszy

Modlitwa

Boże mój
Stworzycielu
jedyny Zbawco
Ty stworzyłeś świat cały
i mnie
człowieka nędznego

wołam do Ciebie
i proszę
„wysłuchaj wołanie moje”
bo jako nędzny
kłaniam się Tobie do stóp
błagając
„daj moc
bym mógł służyć innym
w ich potrzebach”

„daj dar wytrwałości
bym przetrwał
każde jutro”

„daj dar
mądrości
bym dzień każdy
nowy
przeżył ku Twojej
chwale”!

Boże mój..!

***

stawiam
hieroglify
zwane
literami

wypowiadam
myśli
zwane
słowami

kreślę je
wszystkie
na papier
przelane

nie wszystko opisać potrafię

tak wiele
w myślach mych
pozostanie

***

chciałbym pisać o jesieni
– nie potrafię

chciałbym pisać o wspomnieniach
– nie potrafię

chciałbym pisać o przyrodzie
– nie potrafię

piszę
o Tobie

piszę
dla Ciebie

***

Świece płakały gdy pisano im wiersz.
Psotne płomienie bawiły je do łez strug.
Nie wiem czy z wdzięczności, czy z czystego przypadku robiły woskowe kleksy, mimo to stały godnie.

W podzięce oświetlając część kartki na której przybywały nowe znaki kreślone przez poważne białe pióro, które często zanurzano w kałamarzu z czarnym atramentem.

Świecom ubywała radość z wiersza a skraplany wosk łzy im przyprawiał.

***

Powstań na zawołanie dnia, dopij kawę zanim z domu wyjdziesz na poszukiwanie codziennych zmartwień.
Weź parasol !!!
niespodziewanie padać może …
deszcz
z wykrzyczanej mowy ludzi błądzących
w chaotycznym świecie wiecznego nieszczęścia.
Nie przejmuj się tym, idź dumnie
przed siebie omijając kałuże żalu i rozpaczy
pozostawione przez samotnych,
ubolewających
nad własnym losem.

***

Zagłusza mnie chaos świata goniącego
zapewne do nikąd.
Żyjący chaotycznie ludzie okradają siebie nawzajem ze słów,
bijąc się wykrzyknikami nienawiści.

Już zapomnieli o własnych normalnych myślach.
Nie pamiętają o możliwości ukojenia mowy zbolałej
i zakończenia agresji
po prostu
kropką.

***

W rodzinie alfabetycznej wielkie zamieszanie.
Niema czasu na odpoczywanie.
Co się w niej dzieje posłuchajcie sami jak literki o sobie opowiadały.
Jestem:
A-jak Ale- zazwyczaj dwie
B-jak Basie- przeważnie jest ich pięć
C-jak Cuda- nie widy
D-jak Danusia- która przytula się do misia
E-jak Emil- który ma brata Krzysia
F-jak Fajtłapa- który o sznurówki się przewraca
G-jak Grześ- który szczęśliwy z wycieczki wrócił
H-jak Hiszpania- do której Heniek wyruszył
I-… I tak dalej literki o sobie opowiadały.

jak domyślcie się sami.

***

zapalę
-niedopaloną świeczkę
wypiję
-wczorajsze niedopite wino
obejrzę
-kolejny film
pogrążę się
-w myślach z wczorajszego wieczoru
I tak przetrwam do
-kolejnej nocy
Potem pójdę spać
z …
jedwabiu piżamie,
by obudzić się dnia kolejnego i powtórzyć
to co było
wczoraj.

Reklamy

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: