Strona Siedleckiej Grupy Literackiej Witraż

Katarzyna Trębicka

kasia Y

***

Być jak gwiazda na niebie
jedna z wielu, mimo to jedyna
pobłogosławiona przez Boga
stworzona dla Ciebie
zawieszona pod firmamentem
w milczeniu nocy
zerkać przez okno
na rozmarzoną twarz
a kiedy bujasz w obłokach
widzieć na której chmurce
pozostawiasz marzenia
te najskrytsze
stanąć wtedy na straży
tajemnic Twojego serca
by nie spadły na ziemię
wraz z porannym deszczem
być gwiazdą na Twoim niebie
dla Ciebie
Twoją

***

Byłam aniołem
nie śnieżnym
ani białym
skrzydła miałam
w wyobraźni
ciepły uśmiech
serce szczere
zbyt naiwne,
by osłodzić
życia troski
temu, który
przyjacielem jest
Mój prywatny
diabeł stróż
skusił mnie do myśli
zbyt odważnych
i szalonych
które rozkwitały
w ogrodzie marzeń
Znane tylko mi
nie splamiły
anielskiej natury
nadal będę
aniołem

„Pierwszy bal”

zawstydzona lampa
subtelnie rozświetla
onieśmielone twarze
kochanków tej nocy
którzy jak dzieci we mgle
błądzą między kolumnami
chcąc ukryć się
przed przeznaczeniem
tylko ON i ONA
dla nich pierwszy bal
w takt walca
tłumione przez niepewność
pragnienia
ukryte dotąd pod maskami
wypływają prosto z serc
odkrywając ich sekretne
chcenia
jego delikatne dłonie
zdecydowanie tulą jej ciało
wie, że tego wieczoru
ona powierzyła mu duszę
ten jedyny raz
wersy życia
przeplecione zostały
chwilami zapomnienia
które pozostaną tajemnicą
na zawsze

***

Patrzę na twarz
Poety
wydaje się
dziwnie znajoma
a jednak
nieznana
Widzę ją często
lecz każdym razem jest inna
pierwsza
Więc jedyna
niepowtarzalna

Chcę zapamiętać twarz
Poety
nie wiem tylko
którą wybrać

***

Usiadłam cichutko
Na skraju lasu
Obserwowałam łosia
Ty ukryłeś się w zaroślach
Chciałeś go upolować
Skradając się by być bliżej
Natknąłeś się na mnie
W tym nagłym zamieszaniu
Spojrzałam w Twoje oczy
I utonęłam w nich
Świat zatrzymał się
Liczyliśmy się tylko My
A łosia już nie było

***

Wiecznie potępiana
karcona
poniżana
może nawet niechciana
Nie spełniam Twoich oczekiwań
są one zbyt wygórowane
a ja za słaba
Nie mam sił do walki z Tobą
przeciw Tobie
czy mój koniec musi być
Twoim początkiem?!
Kiedy na mnie patrzysz
(nie)szczerze się uśmiechasz
znów mam złudne marzenia
o ojcowskiej miłości
Na krawędzi”
stoję na krawędzi życia
przed oczami mam
szmatę
starą
zmieszaną z błotem
bezużyteczną
dzięki Tobie
wymarzonej oazie spokoju
czuję się taką marną ścierą
wykorzystana
pozostawiona samej sobie
jestem teraz jak
słup graniczny
tkwię w jednym miejscu
pozornie bez uczuć
tonę
w zalewającym mnie
bólu

***

Aniele mój stróżu!
Gdzie jesteś?!
Gdzie się podziałeś?!
Wołanie moje dosięga bram nieba
tak bardzo Cię teraz potrzebuję
a Ciebie tu nie ma
Znów obrażam się na Ciebie
zamykam się w sobie
zamieram w milczeniu
Ty pojawiasz się dopiero teraz
nie reagujesz na krzyk
przychodzisz gdy szeptem Cię wołam

***

Nie spytała czy jest już gotowy
Podeszła cichutko
Na palcach jak kot
Usiadła tuż obok,
Szepnęła czułe słówko
A on jak zaczarowany!
Chwycił jej dłoń
Padł przed nią na kolana
I złożył u jej stóp swoją duszę
Nieszczęsny!!!
Wpadł w pełną intryg sieć
Którą na niego zastawiła
Teraz kocha tak bardzo
Jak bardzo Chciałby nienawidzić
Pamięta to, o czym chciałby zapomnieć
Wbrew swojej woli
Dniem i nocą myśli o niej

***

Twój uśmiech promienny
Niczym pierwszy kwiat wiosenny
Jest ozdobą mojej duszy
Żaden cierń go nie zagłuszy
Jego ciepły blask zniewala
Wielką radość we mnie wyzwala
Kładzie kres wszelkim cierpieniom
Otwiera okna marzeniom
Które ponad poziomy się wzbijają
Pośród gwiazd zakwitają
Pozostaną tam na wieki
Gdy otworzę już powieki

***

Oko z okiem się spotkało
Ale chwili krótkiej było mało
Chcąc je spotkać po raz drugi
Wodzi za nim czas już długi
Jedna chwila, druga chwila
Ta odległość to nie mila
To zaledwie mały kroczek
Jednak minie chyba roczek
Bo się oczko zawstydziło
I serduszko mocniej biło
Lecz po chwili długiej trzeciej
Było już o wiele lepiej
Oko w oko zapatrzone
I dwa serca połączone

W klasztorze Przytulanek”

Szepnę Ci do ucha
…czule
A echo moich słów
Na Twoich ustach
…Pozostawi ślad
Zmysłowo okrążając je dokoła
Zrzucę wtedy
…habit
A wypisana na moim ciele
…tajemnica
Ujrzy światło dzienne
Tego dnia
Zatańczysz ze mną
W takt melodii naszych serc
Poprowadzisz mnie
Na łąk nadbużańskich ukwiecenie

***

Nadciąga kolejna czarna chmura
trzaski siejące grozę
patrzę na strach i panikę
w oczach ludzi, którzy
z przerażeniem oczekują przyjścia
ja już nie boję się burzy
wszystko co budowałam
runęło z hukiem
pozostał tylko stos gruzu
na dnie złamanego serca
nie mam już nic do stracenia
ze spokojem wyczekuję kolejnej
wichury, aby ją podziwiać

Reklamy

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: