Strona Siedleckiej Grupy Literackiej Witraż

Dominik Laskowski

joke_r@tlen.pl

„***”

Jak śliwka w kompit

Wpadłem

W bezdenną głębinę

Twych…oczu

Jak płatki róż

Muśnięcię warg Twoich

Przyszedłem zasiać

W Twoim

Sercu…

Tęsknotę i niepokoje

Brzemienne w skutkach…

„Krytyk”

W moich strofach brakuje Ci
powiewu świeżości
oryginalnych metafor
bardziej strzelistych niż katedralne wieże
nawiązywania do Jana od biedronek
albo chociaż tego od kremówek…
i pomników

Oczekujesz, że w czelusciach zapomnienia
zawstydzony ich miałką jakością
łaskawie skryje moje wersy
przed Twoim zgorszonym wzrokiem

Wybacz…ale już wyrosłem
z wierszy “na przemiał”
ze stwarzania całego świata
na MÓJ obraz i podobieństwo

Ja przecież pisze wiersze palcem po poduszce
zamrażam w poezji to
co wielu innych
więc nie oczekuj oryginalności

Ja piszę sercem…nie rozumem

„Narzeczonym”

Magdzie i Damianowi na pamiątkę tego dnia

Ten sam kościół, co pierwszego dnia
gdy serce sercem poznawać zaczęło
To samo miejsce, co wtedy
gdy serce sercu się spodobało
Nie-przypadkowe poznanie w drodze
do powierniczki serc zabłąkanych
Pielgrzymowanie do niej
a w międzyczasie podążanie ku sobie

Rok po roku..więc dwa i kawałek

I dzień jak co dzień, bo jeszcze przed świętami
niespodziewane pytanie
propozycja w krążku zaklęta

Zachód słońca
i świt…nowego życia

„Święta, święta…”

Zabrakło miejsca
w hotelowych pokojach-
za wysokie progi, zbyt drogo…

Zapukał więc do moich drzwi
dzisiaj mówią:
“Strach otwierać obcemu”
przez Judasza moich obaw
zdążyłem tylko zerknąć
że był z żoną…ciężarną
pewnie Cygan …

Zmęczony moim nie-oczekiwaniem
bez słowa skargi usiadł na klatce
słyszałem tylko, jak ktoś żartem rzucił
że w naszym śmietniku miejsca co nie miara
cichutko westchnął i poszedł

Zawstydzony tchórzostwem pobiegłem z kocykiem
podałem bez słowa, nie patrząc w Jego oczy
sąsiad poznał nieznajomego
i z grymasem na twarzy
syknął tylko:
“Ty żydzie”

niosąc do przystrojenia
świąteczną choinkę

„Pesymistom”

Na końcu tunelu
nieskończoności ostów
maleńka iskierka światła

ledwie dostrzegalna
pomiędzy nieświeżymi obietnicami
uschłą nadzieją
niepodlewaną cierpliwością

Zmęczona zapomnieniem
porosła mchem
konewka wytrwałości

I tylko ta mała iskierka
zwiastująca
uwolnienie tęczy życia

„Zimno”

Napisałbym wiersz
Gdyby nie kilka drobiazgów:

-Atrament zamarzł

-Kartka pojedyńcza strajkuje
żądając drugiej
do ogrzania

-Metafory schowały się w kącie
tuż za kaloryferem…

-A puenta powiedziała
że przyjdzie natychmiast…
…gdy się ociepli…

„Horyzont”

Za tylko naszym horyzontem
schowamy się oboje
wiatr nam użyczy skrzydeł
uśmiech skradniemy słońcu
tęczy kolory
puchowa chmura zakryje troski
księzyca blask obdarzy snami

Worek pełen spełnionych marzeń
zapewnią
spadające gwiazdy

A nasz dom
zbudujemy
z czułych szeptów

„Tango”

Tańcząc tango nad przepaścią
ciągle gubimy
rytm naszych serc
fałszując
melodię życia

Ze stara mapą
wykradzioną jutrzejszym chwilom

Bezustannie poszukujemy
naszej własnej
oazy niespokoju

„Kryzys”

W czasach kryzysu
nawet wiersze krótsze
Rzadziej wena obejmuje (poetów)
swoimi ramionami
skąpo zużytymi metaforami obdarzając
W piórze zostało pół kropli atramentu

Nawet nie wystarczy
by postawić kropkę…

„2.04”

W 4 rocznice śmierci Papieża Jana Pawła II

Wy, ktorzyście słyszeli
od tych, co o nim jedynie słyszeli
Krzyczycie głośniej od wrzasku
O Pamięć

Zamiast “Santo” wołacie “Subito“
Byle tylko stało się zadość
waszej chorej satysfakcji

Zamilczcie!
Niepotrzebni adwokaci
Prawda się obroni sama

Reklamy

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: